Awatar skuteczny w leczeniu schizofrenii?

 
W naszym kraju ochrona zdrowia psychicznego wciąż traktowana jest nieco „po macoszemu”. Mamy problem nie tylko z nakładami na psychiatrię, ale również z „czarnym PR-em” tego rodzaju schorzeń.
 
Choroby psychiczne wciąż są uważane za „wstydliwe”, a ich pejoratywnych określeń używa się po to, aby zdyskredytować czy obrazić np. nielubianego polityka. Pacjenci, w obawie przed stygmatyzacją, często obawiają się podjąć leczenie, dzieje się tak zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.
 
Nieleczona choroba psychiczna może natomiast poczynić ogromne spustoszenia, zarówno w życiu chorego, jak i jego najbliższych czy otoczenia.
 
Bardzo ciężką chorobą jest np. schizofrenia, w której bardzo powszechne są halucynacje i omamy. Chory często słyszy głosy, które np. komentują i oceniają jego zachowanie w danym momencie czy podpowiadają mu, aby wykonał jakąś czynność. Jest to niezmiernie uciążliwe i stresujące.
 
Naukowcy z King’s College London i University College London opracowali właśnie ciekawy rodzaj terapii dla pacjentów ze schizofrenią. Jak poradzić sobie z uciążliwymi głosami? Nadać im twarz. Brytyjscy badacze przygotowali „terapię avatarem”. Badanie, w którym wzięło udział 150 pacjentów, opublikowano niedawno w czasopiśmie The Lancet Psychiatry. W 2013 r. przeprowadzono testy pilotażowe, na znacznie mniejszej grupie pacjentów.
 
Okazuje się, że chorzy na schizofrenię, którzy zostali poddani terapii avatarem, byli mniej zestresowani, a także- słyszeli głosy rzadziej, niż ci, którzy korzystali ze zwykłej terapii. Jeden na czterech pacjentów, nawet mając odpowiednią opiekę medyczną (np. terapia behawioralna +farmakologia), wciąż słyszy głosy.
Badanych (mowa o osobach chorych na schizofrenię, u których tego rodzaju halucynacje występują dłużej, niż rok) podzielono na dwie grupy liczące po 75 osób.
 
Pacjenci z grupy pierwszej byli poddani sześciu sesjom terapii awatarem, pozostali uczęszczali na „zwykłą” terapię. Uczestnicy z pierwszej grupy tworzyli symulację komputerową. Wizualizowali w ten sposób głosy, które słyszą i rozmawiali z nim. W pewnym momencie do rozmowy włączał się terapeuta, który pomagał pacjentowi zdobyć przewagę. Jak podkreśla prof.
 
Tom Craig z King’s College London, konfrontacja z awatarem okazała się łatwa, bezpieczna i aż dwukrotnie bardziej skuteczna, niż standardowa terapia. Według naukowca, u pacjentów z tej grupy poprawa nastąpiła już po 12 tygodniach. Profesor Craig podkreśla, że ten krok rewolucjonizuje pogląd, że życiem pacjenta ze schizofrenią rządzą głosy.
 
Uczestnicy badania byli zachęcani do rozmowy z awatarem, tak, aby ostatecznie przejąć kontrolę nad tym dialogiem. Pacjenci mówili np. „Nie będę was więcej słuchać”.
 
Aż siedmiu pacjentów z grupy terapii awatarem powiedziało, że głosy zniknęły całowicie po dwóch tygodniach.W drugiej grupie takie osoby były tylko dwie.
 
Co ciekawe, po 24 tygodniach u pacjentów w obu grupach stwierdzono taki sam poziom poprawy. Oznacza to, że w dłuższej perspektywie potrzebne byłyby dłuższe sesje z awatarem.
Potrzebne są jeszcze dalsze badania, aby można było ustalić np. rolę takiego sposobu leczenia w porównaniu z innymi, np. kognitywną terapią behawioralną. Nowe badania wyjaśniłaby też, które grupy pacjentów mogłyby na takiej terapii najbardziej skorzystać.

Skomentuj

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.