Nowy trend w odżywianiu – flexitarianizm. Czym jest?

Podczas gdy rośnie liczba dowodów na to, że dieta wegetariańska lub wegańska czy jakakolwiek oparta w większości na produktach pochodzenia roślinnego, wiąże się z wieloma korzyściami zdrowotnymi, wiele osób zaczyna ją stosować. Nie dla wszystkich jednak taki sposób odżywiania jest bezpieczny.

Czy należy całkowicie wyeliminować mięso z jadłospisu? A może po prostu je ograniczyć, zastępując je zwiększeniem ilości produktów pochodzenia roślinnego? Przedstawiamy garść informacji na temat diety bezmięsnej oraz nowego trendu dietetycznego, czyli flexitarianizmu (tzw. płynny/elastyczny wegetarianizm).

W ubiegłym roku pojawiło się badanie, w którym wykazano, że dieta oparta głównie na owocach i warzywach może zmniejszyć ryzyko rozwoju choroby niedokrwiennej serca. Badacze przyjrzeli się wynikom ponad 15,5 tys. pacjentów, u których nie stwierdzono choroby niedokrwiennej lub niewydolności serca. Obserwacje trwały ok. 6-10 lat. Naukowcy zauważyli, że ci z uczestników, których dieta oparta była w większości na produktach pochodzenia roślinnego, a mięso zostało w niej ograniczone, ale nie wyeliminowane, byli aż o 42 proc. mniej narażeni na niewydolność serca w ciągu czterech lat trwania badania niż ci, którzy spożywali mniej warzyw i owoców. Tyle na temat badania przeprowadzonego w USA. Do podobnych wniosków doszli również naukowcy z Włoch, którzy przyjrzeli się korzyściom zdrowotnym płynącym z diety wegetariańskiej (konkretnie: lakto-owo-wegetariańskiej, czyli wykluczającej mięso i ryby, ale nie jaja i nabiał), a także śródziemnomorskiej (ograniczone spożycie mięsa, zastąpienie mięsa czerwonego chudym, przeważnie drobiowym, a także owocami morza oraz tłustymi rybami morskimi bogatymi w Omega-3). Okazało się, że skuteczność obu w zmniejszaniu ryzyka chorób serca i udaru mózgu była taka sama. Badacze porównali obie diety. Okazały się równie skuteczne (utrata takiej samej ilości tkanki tłuszczowej, wagi, identyczna zmiana BMI). Przy czym dieta lakto-owo-wegetariańska okazała się bardziej skuteczna w zbijaniu cholesterolu LDL, natomiast śródziemnomorska skuteczniej zmniejszała poziom triglicerydów, których zbyt wysoki poziom naraża nas na zawały serca i udary mózgu).

Inna ważna kwestia to poziom cholesterolu. Przyjrzeli się jej naukowcy ze szpitala St. Michael w Kanadzie. Uczestnicy badania na co najmniej trzy tygodnie zastąpili białka zwierzęce w swoim jadłospisie białkami roślinnymi: głównie była to soja, orzechy czy rośliny strączkowe: groch, fasola, soczewica oraz ciecierzyca. Jak się okazuje, taka dieta może zredukować o ok. 5 procent główne markery cholesterolu.

Wreszcie: zapobieganie otyłości. W maju tego roku holenderscy naukowcy zaprezentowali swoje badanie w ramach programu Erasmus MC Rotterdam. Jak pokazują wyniki, stosowanie diety opartej głównie na roślinach, niewykluczającej jednak niektórych rodzajów mięsa, może zapewnić osobom dorosłym ochronę przez otyłością. Wzięło w nim udział  9 641 dorosłych od 26.roku życia. Badani wypełnili kwestionariusze, w których oceniali to, jak ściśle przestrzegają diety opartej na roślinach. Pozytywne oceny uwzględniały orzechy, warzywa, owoce, natomiast negatywne wyniki: pokarmy pochodzenia zwierzęcego: mięso, nabiał oraz ryby. U tych uczestników, których wynik wynosił ok. 10 punktów, stwierdzono niższe BMI, a także niższy wskaźnik tkanki tłuszczowej. Osiągnięcie tego wyniku było jednak możliwe na różne sposoby i wcale nie oznaczało całkowitej rezygnacji z mięsa, która nie dla wszystkich jest bezpieczna. Wystarczyło chociażby zastąpić porcję czerwonego mięsa, wynoszącą np. 50 g dziennie 200 g warzyw.

Skomentuj

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.